Dmuchańce wodne
Opublikowano czerwiec 2026 , aktualizacja 15.06.2026

Dmuchany park wodny – czy się opłaca? Wywiad z właścicielem Wakeparku Sieraków

Jezioro Jaroszewskie od lat przyciąga turystów, ale dopiero od 2019 roku ma atrakcję, która stała się jego wizytówką. Łukasz Lehmann, właściciel Wakeparku Sieraków, to człowiek, który od siedmiu sezonów udowadnia, że pasję do wody można przekuć w stabilny i skalowalny biznes. Przetrwał z nami pandemie, nawałnice i tysiące odwiedzających, którzy co sezon testują wytrzymałość jego parku. Spotkaliśmy się, żeby pogadać bez ściemy o tym, jak ten biznes wygląda od zaplecza.

SPIS TREŚCI:

Jak zacząć biznes nad wodą? Początki Wakeparku Sieraków  

1. Cofnijmy się do 2019 roku. Dlaczego postawiłeś akurat na dmuchany park wodny? 

Analizowałem wtedy rozbudowę gastro i atrakcje na lądzie, ale park wodny wygrał jako inwestycja „kompletna”. Szukałem czegoś, co wypełni lukę między leniwym plażowaniem a ekstremalnym wakeboardem.

Kluczowe było też to, że ten biznes nie wymagał ode mnie na starcie specjalistycznej wiedzy technicznej. Wszystko mi wtedy od podstaw wytłumaczyłeś – od montażu, przez bezpieczeństwo, po logistykę. To dało mi pewność, że wejdę w to bez błądzenia po omacku. Park okazał się idealnym łącznikiem: generuje ruch przez cały dzień, przyciągając rodziny i grupy znajomych. Z perspektywy czasu widzę, że żadna inna inwestycja nie dałaby nam takiej skali zainteresowania w tak krótkim czasie.

2. Mówi się, że to szybki biznes – czy z Twojej perspektywy zakup parku wodnego już się zwrócił?

Zdecydowanie tak. Przy dobrej lokalizacji inwestycja w mniejszy park jest w stanie zwrócić się już po pierwszym sezonie. To właśnie ta perspektywa szybkiego zwrotu przekonała mnie do wejścia w ten projekt. Dzisiaj, patrząc na wyniki, mogę z całą pewnością powiedzieć, że to była jedna z moich lepszych decyzji biznesowych.

3. Zacząłeś od mniejszej instalacji, by z czasem ją powiększać. Wielu chce od razu budować „największy park wodny w regionie”. Dlaczego Ty wybrałeś inną drogę?

To była bardzo świadoma decyzja, również dzięki Twojej radzie, Hubercie. Słusznie mi wtedy podpowiedziałeś, żeby nie rzucać od razu wszystkich środków na jedną kartę. Wiedziałem, że przy dobrej lokalizacji inwestycja w mniejszy park jest w stanie zwrócić się już po pierwszym sezonie, dlatego wolałem zachować bezpieczeństwo finansowe. Dopiero z wypracowanych zysków sukcesywnie dokładaliśmy kolejne moduły.

Logistyka i eksploatacja: pozwolenia, serwis oraz zima

4. Zanim na wodzie pojawi się pierwszy moduł, trzeba zmierzyć się z papierologią. Czy taki park wodny potrzebuje pozwoleń?

Tak, park wodny na jeziorze wymaga odpowiednich zgód. Trzeba przejść przez procedury w Wodach Polskich czy uzyskać pozwolenia od zarządcy terenu. Nie jest to jednak proces nie do przejścia, jeśli ma się wsparcie doświadczonego dostawcy, który wie, jakie dokumenty przygotować.

5. Czy dmuchane parki wodne twoim zdaniem wymagają częstego serwisowania?

Trzeba być gotowym na to, że przy setkach osób dziennie coś może się wydarzyć. Na przestrzeni tych siedmiu sezonów mieliśmy może dwie takie sytuacje, gdzie musieliśmy interweniować. I tu ważna lekcja dla każdego inwestora: najczęściej powodem nie jest sam sprzęt, a brak możliwości dopilnowania każdego odwiedzającego. Ktoś wejdzie w ostrej biżuterii, ktoś wniesie coś ostrego mimo zakazu – i usterka gotowa. Trzeba się z tym liczyć.

W takich momentach ratuje nas to, że park jest w pełni modułowy. Jeśli jeden element wymaga naprawy, po prostu go odłączamy, a pozostałe 90% parku pracuje dalej. Biznes się nie zatrzymuje, a klienci nadal korzystają z atrakcji. Świadomość, że serwis i wsparcie mamy na miejscu, w Poznaniu, daje mi ogromny komfort psychiczny.

6. Sezon w Polsce jest krótki i intensywny. Co dzieje się z parkiem wodnym zimą?

Po sezonie park jest demontowany, dokładnie czyszczony i suszony. Potem moduły trafiają do suchego magazynu. To kluczowy etap, bo dbałość o sprzęt zimą decyduje o tym, czy wiosną park wróci na wodę w dobrym stanie. Przechowywanie w odpowiednich warunkach sprawia, że materiał nie niszczeje.

Bezpieczeństwo i trwałość: dmuchane parki wodne UONE po 7 sezonach

7. Niektóre z Twoich modułów mają już 7 lat. Jak one znoszą słońce i ciągły kontakt z wodą?

W Wakepark Sieraków postawiłem na standard premium, więc sprzęt nie może wyglądać na zużyty. To nie jest zabawka na jeden sezon. Trzeba o to dbać, ale fundamentem jest jakość materiału. Te elementy z 2019 roku wciąż trzymają parametry i świetnie wyglądają na tafli jeziora. Materiał jest pancerny, słońce go nie „rozpuściło”, a konstrukcja zachowuje sztywność. Dzięki corocznym przeglądom i solidności wykonania nasz obiekt co sezon wygląda świeżo. Na bezpieczeństwie nigdy nie oszczędzam.

8. Czy była sytuacja, która naprawdę Cię zaskoczyła? Coś, o czym nie myśli się, kupując dmuchany park wodny?

Pogoda. To jest jedyny partner w tym biznesie, z którym nie wynegocjujesz warunków. Zaskoczyły mnie gwałtowne nawałnice, które w ostatnich latach są coraz silniejsze. Kiedy widzisz taką masę powietrza i wody uderzającą w park, to jedyne, o czym myślisz, to system kotwiczenia i wytrzymałość łączeń. Muszę przyznać, że stabilność konstrukcji w ekstremalnych warunkach to coś, co daje spokój. Jako zarządca musisz być gotowy na szybką ewakuację i zabezpieczenie obiektu w kilka minut.

Najważniejsza rada dla przyszłych inwestorów

9. Jaką jedną, najważniejsją radę dałbyś osobie, która właśnie teraz stoi przed decyzją o zakupie swojego pierwszego parku wodnego?

Nie szukaj oszczędności tam, gdzie ich nie ma. Wybierz partnera, który odbierze telefon, gdy będziesz miał kryzys w niedzielę o 20:00. Park wodny to nie jest „samograj” – to obiekt, który wymaga serwisu i uwagi. Nie musisz od razu budować giganta. Zacznij mądrze, od konfiguracji, którą jesteś w stanie realnie obsłużyć kadrą ratowników, i skaluj to wraz z doświadczeniem. Najważniejsze to mieć wsparcie na miejscu, w Polsce, żeby w razie awarii nie zostać z pustym brzegiem w szczycie sezonu.

Autor posta

Hubert Tobis

CEO Uone

Hubert Tobis to człowiek, którego doba ma podobno 48 godzin! CEO marki Uone, od 21 lat związany ze sportem- posiada stopień 3KYU w judoNa SUP-ie pływa już od 9 lat, a na rowerze jeździ trzykrotnie dłużej! Jako współtwórca marki Uone odpowiada za jej rozwój, sprzedaż oraz działania strategicznea od czasu do czasu tworzy także treści blogowe. Miłośnik sportu w pełnym tego słowa znaczeniu! 

Podobne artykuły

Dołącz do listy oczekujących Poinformujemy Cię, gdy produkt będzie dostępny w magazynie. Podaj poniżej swój prawidłowy adres e-mail.